14 stycznia 2007

Kłamstwa

Siedzę w kibelku, i na palmtopie dziergam sobie historie o moim pierwszym pornosie. Nie ukrywam, że jestem, co nieco podjarany, jak zawsze, kiedy piszę o świństwach. Goście żrą kaczki (przygotowane własnoręczne, z jabłkami i cynamonem) dzieci rżną na komputerze, mamy tu małe sleep-over party. Czuje się, względnie bezpieczny, ale ze względy na gości zamykam drzwi, a tak mi się przynajmniej wydaje, bo nagle się otwierają i staje w nich ona. Przyszła umyć ręce. Widzi palmtopa, pyta, co robię. Mówię, że nic. Jak zawsze, zanim dobrze się zastanowię już zaczynam kłamać.
- Do kogo tak się stęskniłeś?
- Nie mam nikogo do tęsknienia, gram sobie.
- Tak? A pokaż
Wyciąga rękę, a ja nerwowo kciukiem staram się trafić w właściwy punkt na ekranie, udało się word się zamknął. Palmtop świeci teraz niebieskim ekranem.
- Nie rób za mnie idiotki, widziałam, że coś pisałeś.
- Skarbie, wydawało, ci się, jak się go włącza to na sekundę pokazuje się biały ekran. A ja go właśnie włączyłem
- pisałeś smsa
- No skad
- albo e-maila
- kochanie, to, palmtop nie ma dostępu do internetu
- Bullshit
Faktycznie bullshit, palmtopem można łączyć się z internetem.
Wyciera szybko ręce i wychodzi. Głupia nie jest, to jasne, czuje, że coś ukrywam, tylko nie wie co.
Mijam ją korytarzu, to kiedy się wyprowadzisz?
Przez resztę wieczoru trzyma się jak najdalej, a kiedy żegnamy gości stojąc w progu a ja próbuje ją objąć, jest sztywna jak deska. Znam ten stan. Czuje się oszukiwana, po raz kolejny przekonała się, że nie można mi ufać. Co dalej?
Rozmowa do białego rana, dobrze, że szeptem, obce dzieci przydają się w noc ja ta. Nie pozostaje nic innego jak jeszcze raz wysłuchać historii mej podłości. Czuje, że muszę jej coś dać, cokolwiek, jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie obecności palmtopa w moim ręku. Nie chce jej mówić o blogu. Nie chcę by go czytała, nie chcę by czytał go ktokolwiek, kto mnie zna. Zatraciłby autentycznosć. Zaczołbym pisać zastanawiając się, jak mnie widzą czytający i pewnie pisałbym tak, by widzieli mnie lepszym niż jestem.
- Myślę o napisaniu pamiętnika, Przymierzam się, jeszcze nie zacząłem.
Kupuje to, nie wiem czy wierzy, może po prostu jest już zmęczona, i nie chcę się jej dluzej gadać. Na ranem budzi się nagle,
- Piszesz bloga.
- Nie, nie piszę bloga, myślę o pamiętniku
- Na pewno nie dasz mi go przeczytać
- Dlaczego miałbym nie dać, czy ja mam coś do ukrycia?
Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa…

1 komentarz:

nieprzekwitła pisze...

nie daj się namówić...
i dziękuję, że podpisałeś się bloginem.