27 marca 2007

Stary komputer

Przez cały dzień nic nie zrobiłem, dobrze, że miałem choć jedno spotkanie przed południem, bo inaczej przesiedziałbym cały dzień z głową opartą na rękach, zamyślony. A to jeszcze nie koniec, wieczorem meeting, jeden z tych co się na nich gada godzinami, i nic z tego nie wynika, a jutro sprawozdanie, a będzie tak nudne, że nikt tego nawet w całości nie przeczyta.

Czuje początki migreny i już zacząłem jeść tabletki, żeby dotrwać do wieczoru. Zaraz stąd wyjdę a w mojej głowie nadal będą kłębiły się myśli, gdzie fikcja i prawda są tak dokładnie przemieszane, że nawet ja nie wiem gdzie jest granica między nimi. Będę oddawać się marzeniom, udając, że nie wiem, że nigdy się nie spełnią, bo spełnić się nie mogą. Nie ma takiej fizycznej możliwości.

Jestem złym człowiekiem, uciekam od prawdy a do tego, tak jej nienawidzę.

Jest środek dnia a moje ciało wyje do księżyca i do czegoś jeszcze, co pewnie istnieje tylko w moich snach.

W rzeczywistości dziś wieczorem będę pomagać wyjmować z piwnicy stary komputer...

1 komentarz:

ona pisze...

Vin......... to jest 40 stron ..... 40 stron mnie nagiej i bezbronnej ...... nie ma co do tego sięgać.....