29 marca 2007

Kasiu...

Być może twoje pytania pozostaną bez odpowiedzi, choć ja jestem gotów odpowiedzieć na każde z nich. Czytałaś blog, wiesz, że mam żonę, wiesz, że nie czuje się wobec niej w porządku, wiesz, że pisanie tego bloga jest formą okłamywania jej, (napisałem to w jednym ze starszych postów), Większość ludzi chwali się swoimi blogami, dzieli nimi z bliskimi, ja nie. Pisze bo lubię przelewać na papier myśli z mojej głowy.
Blog jest specyficzna formą konwersacji, tu możesz czytać, ale nie musisz, możesz zadawać pytania, jeśli chcesz. Ktoś na nie odpowie, albo nie, wolna wola. Zero przymusu zero presji. Piszesz co chcesz, czytasz co chcesz.

Ja kiedyś powiedziałem, że nie podpiszę się nigdy więcej swoim bloginem. Zrobiłem to u Ciebie. Zrobiłem to, ponieważ uwiodłaś mnie słowami, klimatem, szczerością i prostotą swojego pisania.
Nie zainstaluje gg na swoim komputerze, bo nie wyobrażam sobie siebie siedzącego z duszą na ramieniu przed monitorem, nasłuchującego, czy czasem ona nie wchodzi do pokoju. Ukrywanie bloga jest wystarczającym kurestwem wobec niej. Tak, jeszcze wczoraj myślałem, że to zrobię, ale myślałem o tym wystarczająco długo, żeby mieć pewność, że nie.

Zaglądam na setki blogów, ale regularnie czytam tylko dwa. Twój i jeszcze jeden. Czytam je, bo uważam, że są specjalne. Pisane przez osoby wyjątkowe.

I tak to jest....

Nie wiem czy napisałem to już kiedyś i skasowałem, (bo wiele z wpisów kiedyś usunąłem) czy tylko chciałem napisać „ Jestem zbyt stary, żeby pamiętać co to znaczy być zakochanym”. Czytając Ciebie, Kasiu przypomniałem sobie... i jestem Ci za to bardzo wdzięczny.

4 komentarze:

ona pisze...

hmmm nieco wyolbrzymiasz moją rolę w tym wszystkim. ja sama nie wiem czy wierzę, czy potrafię jeszcze ...... bardzo chcę ale zwątpienie jest często silniejsze ... szczególnie kiedy cała armia facetów chce Cię pocieszyć ....... przez ostatnie 8 miesięcy - bo tyle minęło od rozwodu ....... przewinęło się przez moje życie tylu mężczyzn ... ktorzy tak naprawdę chcieli tylko mojego ciała ... i którym ja tak naprawdę chciałam dać tylko swoje ciało ........ że aż żal mi o tym myśleć aco dopiero pisać.....
widzisz ....

Vincento La Cross pisze...

Jeśli poczytać mój blog to widać, że lubię przesadzać, ale myślę, że akurat tutaj tego nie zrobiłem. Tak czuje i tyle.
Co do facetów to już tacy są, na ogół głębsze uczucie wyrasta na bazie pierwotnego pożądania. Tak długo jak się z nimi umawiasz to chyba nie jest źle. Niezależnie od celu. We mnie tkwi głębokie przekonanie, że jeżeli rozstałbym się z żoną to nie szukałbym towarzystwa, żadnej innej kobiety. Choć to pewnie coś innego, bo jeśli tak się stanie to będzie to z mojej winy
To oczywiście banał, ale czas leczy rany i wszysko prędzej czy później się wyrównuje.

Gdybum mogł przychyliłbym Ci, Kasiu nieba, bo napewno na to zasługujesz.

ona pisze...

hmmm ........ to jest kwestia odczucia...... mój były mąż uważa, ze na nic nie zasługuję.....

Vincento La Cross pisze...

Oczywiscie nie znam szczegółów, ale czy to nie jest to co byli zawsze uważają...