28 marca 2007

Jedwabna koszulka

Dochodzi jedenasta mój dobroczynny zakład pracy dał mi kartę na taksówkę, żebym nie musiał narażać życia używając nocnej komunikacji miejskiej. Ale ja nie mam ochoty czekać na taksówkę, mam stąd dwa kroki do metra. Czy mogę oprzeć się pokusie jazdy pustym metrem? Pod ziemią z jednego końca miasta na drugi, w wagoniku zarezerwowanym tylko dla mnie?

Na liście figurowałem jako reprezentant członka bla bla bez prawa głosu. Nikt nigdy nie scharakteryzował mojej osoby lepiej.

Nie ma nic milszego jak jedynka przy komentarzu, zresztą już o tym pisałem. Nie wiem co powiedzieć, żeby nie było to nic głupiego, więc po 10 minutach gapienia się w jedno zdanie zamykam komputer.

Zebranie sprowadziło mnie do tego świata, zabrałem nawet głos, bo na wyrażanie opinii mam pozwolenie, nie wolno mi tylko głosować. I nawet mnie słuchano, i czuje się z tym dobrze.
Siedzę teraz przed telewizorem z książką w ręku. Książkę znam bo czytałem ją wiele lat temu, ale dziś nie mogę przeczytać nawet zdania. Telewizor napełnia pokój niebieskim światłem, dochodzi druga, jestem zbyt zmęczony, żeby pójść spać. To ten czas nocy kiedy świat wirtualny przeplata się z tym rzeczywistym. Tak łatwo teraz dać się opleść nogami jednoczenie zostawiając ślady pocałunków na nagim ramieniu z którego osunęło się ramiączko.
Znam miraccle bo ona też ich używa, jest ciepły, delikatny i przyciągający, jeśli pierwszy pocałunek miałby zapach to pachniałby właśnie tak.
Ale nie mogę znać smaku, nieistniejących pocałunków, a jeśli go znam to znaczy, że były jej pocałunkami. Nie mogę znać zakamarków ciała po których błądzę językiem, chyba, że to jej ciało.
Ale wolno mi myśleć i wyobrażać sobie co tylko zechcę. Obejmuję Cię w jedwabiu, w którym jesteś bardziej naga niż byłabyś bez niego...

I znów rozchlapałem po brzuchu trochę życia którego obrońców opętany śpiew słychać dzisiaj przez otwarte okno biura.

Na swoją obronę mogę tylko powiedzieć, że ona nie miała nigdy czarnej jedwabnej koszuli z ramiączkami z koronki...

6 komentarzy:

ona pisze...

3063170

Vincento La Cross pisze...

Hmm... numer co najmniej intrygujący, w pierwszej chwili staneło mi serce, bo myślałem, że telefonu, ale nie...

ona pisze...

idealne biodra nie są idealne .... mało tego - najadły się słodkich ciasteczek cynamonowych ....... kocham cynamon, wiesz?
numer komunikatora internetowego:)

Vincento La Cross pisze...

Wybacz niewiedzę, ale nigdy nie używałem. Rozumiem, że to gg, bo ten chyba najpopularniejszy? :)

ona pisze...

dobrzed rozumiem....
przeczytałam wszystko ......... od początku do końca ..... pominęłam tylko Twoje opowieści dziwnej treści ..... bardziej skupiłam sie na emocjach ......
no i mam więcej pytań niż potrafiłabym znaleźć odpowiedzi.....

Vincento La Cross pisze...

Odpowiem Ci po południu, tutaj, teraz muszę wyjść bo schedule mam dość napięte.:)